Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!
 

www.siennicki.pl

 

strona główna >>>

aktualności >>>

kim jestem? >>>

 

co ja na to wszystko:

słowniczek trudnych pojęć >>>

o polityce >>>

o demokracji >>>

o władzy >>>

o pieniądzach >>>

o edukacji >>>

o religii >>>

co dalej robić >>>

 

muzyka >>>

galeria >>>

 

terminarz >>>

kontakt >>>

 

 

Motto: W wolnym państwie każdy obywatel może myśleć o czym tylko zechce i mówić co tylko pomyśli. (Spinoza)

Co ja myślę o naszych miszczach politycznych od edukacji?

Dlaczego w Polsce jest tylu mądrali, a zajmujemy 32. miejsce w Świecie pod względem tzw. potencjału naukowego, czyli krótka rozprawa o podręcznikach szkolnych i staraniach państwa w sprawie edukacji społeczeństwa.

elementarz falski edukacja szkoła

Pytanie z tłumu:

Dlaczego podręczniki szkolne są takie drogie (ponad 200zł za podstawowy zestaw do I klasy)?

Odpowiedź z tłumu :

Bo politycy (urzędnicy państwowi) współpracują z biznesem (prywatny kapitał) i pod karą więzienia zmuszają obywateli do wysyłania dzieci do szkół, w których nauczyciele (urzędnicy państwowi) żądają kupienia książek za 200 PLN, zamiast za 10 PLN, bo takich prywatny kapitał nie wyda, wiedząc, że zmuszeni  "obowiązkiem szkolnym" przez władzę ludzie kupią je za 200 i więcej złotych.

 

1 września 2011


   

Sytuacja podobna, jak w przypadku ubezpieczeń OC - skrajny bolszewizm w darze od umiłowanej “demokracji”. Pomijam (ze względów statystycznych) możliwość nauczania dzieci w domu, bo prawie wszyscy obywatele są zmuszani przez system bankowo-monetarny (wprowadzony przez polityków) do ciężkiej pracy i oddawania władzy hara... to jest, tego, oczywiście chciałem napisać: do radosnego i dobrowolnego regulowania należności skarbowych, znacznie przekraczającego połowę ich ogólnego wysiłku i wartości pracy... yyy... bez przesady, w końcu te 30% ludziom zostaje, a to przecież bardzo CHOJNY (wprowadzam nowy termin: “chojny” od “ch...”, nie mylić z hojnym) gest rządzących.

Dziś w Kochanym Internecie znalazłem prośbę o pomoc dla dzieci, których nie stać na szkolne podręczniki: "Akcja Powrót do szkoły" >>> organizowana przez SOS Wioski Dziecięce. Organizatorzy lamentują:

>>„Wyprawka szkolna to wydatek rzędu kilkuset złotych, a w każdej Rodzinie SOS jest od 5 do 8 dzieci” - mówi Barbara Rajkowska, Prezes Stowarzyszenia SOS Wioski Dziecięce w Polsce. „Większość dzieci trafiających pod naszą opiekę ma poważne deficyty emocjonalne i edukacyjne (...). Niestety mamy ograniczone środki finansowe”. Skala potrzeb społecznych jest ogromna – w Polsce niemal 100 000 najmłodszych jest pozbawionych opieki rodzicielskiej. Ubóstwo dzieci i dziedziczenie biedy to jeden z najważniejszych problemów społecznych, szczególnie wśród rodzin wielodzietnych. Zagrożone wykluczeniem społecznym dzieci napotykają bariery edukacyjne takie jak: brak środków na zakup podręczników, korepetycje czy dojazdy, wyniesiony z domu brak aspiracji edukacyjnych. Gdy rodzice nie są w stanie zapewnić dzieciom warunków sprzyjających edukacji, pojawiają się problemy z nauką i trudności wychowawcze.<<

Dalej następuje zachęta do wpłaty: "Wpłać 30 złotych...".

A teraz, jak zwykle, konkurs: czy wiecie, dlaczego nie wpłacę?

Jasne, że wiecie, to nie było trudne ;). Nie podzielę się, bo nie mam. Bo nie wybrałem władzy, która doprowadziła do tego (a to tylko jedna z tysiąca bolączek), że "podręczniki" dla mojej dwójki dzieci kosztują ponad 500 złotych. Pięć stów za książki? To chyba jakieś najnowsze naukowe pozycje? Owszem, najnowsze kolorowanki i zadania "uzupełnij brakującą literkę". Każdy komplet to 20 (!) książeczek, łącznie ponad 1300 (!!!) stron A4 kolorowanek, uzupełniania literek, naklejanek z obrazkami, matematyki "dwie wisienki i trzy jabłuszka", zaś w trzeciej klasie - połącz u kota na obrazku oko, ucho, ogon etc. z właściwymi nazwami w ramce. Edukacja ich mać, darmowa ich mać, dla dobra społeczeństwa ich mać. Na tym papierze można by wydrukować trzy pełnowymiarowe podręczniki akademickie i jeszcze by zostało na elementarz. Kiedyś zresztą były elementarze, a pisało się w zeszytach, może to jeszcze pamiętacie ;). Dziś nauczyciel żąda kupienia dwudziestu książek, w których się pisze, rysuje i nakleja, a więc nie nadają się do ponownego użycia z zasady i definicji.

Podziękowania proszę kierować na ręce politycznego menelstwa, które  zawsze ulega wpływom - bezpłatnym, oczywiście - różnych lobby, czyli naciskowych grup interesu, czyli biznesmenom, którzy oczywiście bez żadnych łapówek i innych prezentów organizują sobie korzystne przepisy. Oczywiście wszystko na legalu, bo lobbying jest w pełni legalny, bo to taki ustrój ;). Ważny jest człowiek. Swój człowiek. Na 90% się załatwi, Rychu. Dlatego się załatwiło, że książki są po 200, a nie po 10 złotych.

A w najbogatszej bodaj w Europie Danii dzieci uczą się kilka lat z tych samych książek, w dodatku wypożyczanych przez szkołę. Ale to dlatego oni są bogaci, a my biedni i głupi. "Dlaczegoś biedny?" "Bom głupi, Panie". "A dlaczegoś głupi?!" "Bom biedny, Panie". Przy okazji: bardzo ciekawy tekst o edukacji, głupocie i polityce znajdziecie tu >>>

Dlatego nikogo nie może dziwić nasza pozycja w świecie: statystycznie na książki wydajemy kilkaset złotych rocznie, a czytamy pół książki. Żeby było jasne: ja odstaję od średniej ;).

Polityczne menelstwo u władzy (obecne i poprzednie ekipy) doprowadziło do sytuacji, kiedy - mając obowiązkową edukację - zmuszani jesteśmy ordynarnym szantażem, szantażem emocjonalnym, do wydawania kroci na prywatny biznes - pod płaszczykiem. "Chce pan wykluczyć dziecko? Dla niego brak podręczników to będzie straszny stres i powód do kpin rówieśników..." itd.

Dziecko  nie zrozumie polityki, dziecko chce mieć takie same książeczki, jak koleżanki i koledzy. Na tym właśnie polega menelstwo polityczne. I jeszcze na tym, że łże się ludziom w żywe oczy o odwadze i obniżce ceny podręczników, czy akcyzy na paliwa, chociaż się samemu niedawno rządziło i rozdawało prezenty klerowi, zamiast likwidować akcyzę, budować drogi, mosty, szpitale i wydawać książki szkolne po dychu.

Zastanawialiście się kiedyś, jaką objętość wydawniczą ma gazeta i ile kosztuje wydrukowanie jednego znaku? W porównaniu z podręcznikiem szkolnym do pierwszej klasy - kilkaset razy mniej. To oznacza, że za cenę jednej książki zalecanej przez MEN można by wydrukować sto, dwieście książek w postaci gazetowej (tak, jak np. małe wydanie “Panoramy Firm”). To oczywiście była by przesada... ale dwadzieścia książek w przyzwoitej jakości dało by radę. Co miesiąc kupuję czasopismo popularno-naukowe "Świat Nauki" (polskie wydanie "Scientific American"), które ma porównywalną objętość, doskonałą, pierwszorzędną jakość druku i papieru, kosztuje niecałe 13 zeta, a w prenumeracie oczywiście znacznie taniej i z gratisami.

Gdyby politykom zależało na edukacji - przede wszystkim i wszelkimi metodami doprowadzili by do powstania rządowej agendy, która na zasadach non-profit opracowała by i zleciła druk najtańszych podręczników dla biedoty, oddając ciepły mocz na lobby wydawnicze gigantycznego rynku (kilkadziesiąt milionów egzemplarzy rokrocznie!). Oczywiście - uprzedzę ujadające kundelki p. Glempa - drogie, lepsze wydania, oprawnę w skórę, ze złotymi tłoczeniami nie były by zabronione. Po prostu każdy by sam decydował. Nawet w kraju z katolicką tradycją (“Cudzoziemskich ksiąg nie czytaj, czego nie wiesz - księdza pytaj!”) są tacy, co chcą się uczyć - w sensie uprawiania nauki, a nie zabobonów ;). Pomyślcie, którzyście dotychczas tego nie uczynili: jak trudno się kształcić, kiedy brakuje na podręczniki i inne książki, dojazdy, jedzenie, ubranie. Kiedy nawet nauczyciele są przeciwko uczniom i nie protestują, masowo porzucając znienawidzone, reżimowe etaty, tylko współtworzą ten proceder, chowając głowę w piasek, że niby nic się nie da zrobić, że to nie ich wina, że cykliści wszystko sprawili...

Ale póki co, nie ma non-profit, bo jest inaczej: tu jest Polska! Obdarowane przez polityków takim prezentem - w postaci przymusu odbiorcy - wydawnictwa prześcigają się w wysmakowanych, głównie cenowo, propozycjach... oczywiście nikt nigdy nie słyszał, żeby jakiś polityk, urzędnik, czy nauczyciel miał z tego jakieś korzyści ;). Podobny ból nęka nas w temacie lekarstw i zagranicznych korporacji farmaceutycznych...

A teraz wytłumaczę Wam, Drodzy Czytelnicy, czyja to wina.

Mówiąc najogólniej - to nasza wina. Po prostu nie dopilnowaliśmy... tzn. niektórzy z Was, a właściwie większość z Was, Drodzy Czytelnicy ;). Ja pilnowałem, ale byłem w mniejszości. A ponieważ żyjemy w najgorszym z możliwych ustrojów, w którym decyduje większość, czyli głupota (to nie ja przecież wymyśliłem, to Wileki filozof, Russell, ale oczywiście się z Nim zgadzam ;), więc mamy to, co mamy. Czyli brak większości tych rzeczy, na które pieniądze są nam odbierane siłą. Co tu będę wyliczał: drogi - są, ale ich nie ma, a w dodatku - płatne, szpitale - są, ale ludzie czekają miesiącami, jeśli dożyją, lekarstwa - są, ale ludzie nie wykupują, bo “bezpłatna” służba zdrowia jest dla nich za droga, edukacja - jest, ale z badań wynika, iż ludzie nie potrafią nawet powiedzieć, o co im chodzi, że o zrozumieniu gazety nie wspomnę. I tak dalej... A dotacje polityczne dla partii, czyli bolszewizm bolszewizmu - nadal obowiązuje. Czyli każdy wyborca i tak głosuje swoimi pieniędzmi na kilka partii - również na te, których nigdy w życiu dobrowolnie by nie poparł. Ale dobrowolność nie jest właściwą formą wychowywania obywateli. Dla polityków liczy się kasa dla nich, a nie jakieś tam pierdoły społeczne. Gdyby było inaczej, to by było inaczej, że tak powiem ;).

Idą wybory - Szanowni Obywatele, pokażcie władzy to, na co zasłużyła. Czyli WIELKIEGO WYBORCZEGO WAŁA. I to nie tylko obecna i poprzednie ekipy, ale tak samo traktujcie ekipy przyszłe. Jeżeli składają się z tych samych ludzi, co poprzednie (tak), jeżeli obiecują i łgają tak samo, jak zwykle (tak), jeżeli nie spełnili poprzednich obietnic (tak), a nie ma nowych, lepszych kandydatów (tak) - to ODDAJCIE GŁOS NIEWAŻNY. Tylko z głową! Czyli - z komentarzem i koniecznie trzeba przekreślić listę, żeby nikt usłużny nie wpisał ptaszka, gdzie nie potrzeba. O wyborach pisałem przy poprzedniej okazji - ponieważ niestetymój tekst ani na jotę nie stracił na aktualności - niebawem znowu się tupojawi ;).

***

A już za kilka dni rocznica największego zamachu tajnych służb na obywateli własnego kraju - bo kto ukrywa prawdę, ten z pewnością ma kryminalne powody, by ją ukrywać - zajrzyjcie, coś na ten temat napiszę (chociaż w zasadzie nic nowego). Ale - parafrazując nieudolnie tow. Goebbelsa - powiem tak: prawda powtarzana tysiąc razy w końcu stanie się znana. Dlatego będę do tego wracał, póki życia.

 

Ave Ratio!

Wszystko, o czym tu piszę - to jest moja ocena rzeczywistości. Jeżeli się ze mną nie zgadzasz - powiedz mi o tym, napisz. Opublikuję każdy list wraz z odpowiedzią, bo nie ma dla mnie tabu ;).

piotr@siennicki.pl

 

Strona główna >>>

  P.S. - PODAJ DALEJ - nie czekaj, aż mnie uznają za terrorystę i wyślą w kiejkuty ;). Chyba, że nie chcesz, a więc nie lubisz, żeby życie było proste i fajne. Prześlij link znajomym - a potem podyskutujmy.  

copyright by Buspilot 1998 - 2011

Niektóre prawa zastrzeżone. Możesz kopiować pod dwoma nieprzekraczalnymi warunkami: nieingerowania w treść i umieszczenia linku do tej strony. Dzięki za zrozumienie ;). P.S.