Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!
 

www.siennicki.pl

o religiach ;)))
Strona główna

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Jeżeli na tej stronie widzisz błąd - napisz do mnie!

Oczywiście możesz napisać także, jeżeli nie widzisz błędów ;).

Bóg istnieje. Nie ma wyjścia, bo przecież stworzył go człowiek. (PS)

20 lipca 2007

Dość. Nie życzę już sobie patronatu Kościoła nad krajem, którego jestem obywatelem. Jest ten rozdział od Państwa, czy go nie ma? Jest ta Konstytucja? Jest praworządna i uczciwa władza? Religia i wyznanie są sferą prywatną, przeto mam dość wysłuchiwania i oglądania w środkach masowego przekazu jacy dostojnicy kościelni spotkali się z którymi politykami, oraz ile kilometrów autostrady nie zostało wybudowanych, ponieważ kolejne publiczne zasoby przekazano na budowę kolejnej świątyni jedynie słusznego bóstwa. Nie interesuje mnie, w co wierzą inni i tego samego (tzn. braku zainteresowania moją niewiarą) od nich oczekuję. Ktokolwiek potrzebuje usług kapłana jakiejkolwiek religii - niech poświęca własny czas i sam mu płaci, a wszystko załatwia prywatnie. Niech duchowni utrzymują siebie i miejsca kultu z datków wiernych, a nie z budżetu Państwa - tak będzie uczciwie, czyż nie? A od mojego sumienia i portfela - WARA!!! Ja nie mam zamiaru za to płacić, po prostu nie ma żadnych racjonalnych, logicznych i prawnych powodów. Inne powody natomiast są - ponieważ taką mamy rzeczywistość - ale wcale nie zamierzam się z nimi godzić. Niejeden już sobie zadrwił z Konstytucji, ale próby przekształcenia Polski w państwo wyznaniowe, współrządzone przez religijnych fundamentalistów to już będzie gruba przesada. Nie mogę pozwolić i nie dopuszczę, aby moje dzieci miały być narażone na podobne bezprawie. I podobny dyskomfort etyczny. Nie wiem, jak odbierają to inni, ale dla mnie jedzenie ludzkiego ciała i picie ludzkiej krwi jest obrzydliwe i mieści się w kategoriach psychotycznych, albo (zależnie od kontekstu geograficzno-historycznego) barbarzyńskich. Podobnie, jak wynalazca papierosów dziś nie miałby nawet cienia szansy na dopuszczenie wyrobu do konsumpcji, tak dzisiaj pomysłodawca rytuałów opartych - na przykład - na kanibalistycznych praktykach natychmiast trafiłby do któregoś z zakładów: leczenia zamkniętego, bądź penitencjarnego, w zależności od zdolności adwokata i zamożności jego klienta.

Dzisiejsze religie, będąc w fazie schyłkowej, przeżywają okres błędów i wypaczeń nie mniejszych, niż wcześniej. Niejasne kwestie finansowe i interesowność duchowieństwa, nawoływanie do przemocy i nienawiści. "Zarządzanie zasobami ludzkimi" przez przywódców religijnych przypomina niekiedy bardziej organizacje paramilitarne, niż łagodne miłowanie ludzi, pokoju i Boga. Mnóstwo hochsztaplerów wykorzystując dezorientację i ogłupienie ludzi, powołujac do życia kolejne sekty, ruchy, wywołując kolejne zamieszania, przelewając krew niewinnych i kręcąc fantastyczne interesa. Coraz mniejsze garstki fanatyków coraz gwałtowniej starają się wojować z "niewiernymi"; ceną tej walki jest ich egzystencja, a ponieważ ich cel jak najbardziej "uświęca" środki, więc trup ściele się gęsto. Sprzyja im technika, zatem wyrządzają coraz większe krzywdy, sieją coraz gorsze zło... Poza tym wszystkim oddawanie się praktykom religijnym, zabobonnym gusłom, bicie czołem pokłonów i całowanie pierścienia, modły do 'świętych" obrazków, "świętych" krów i "świętych" świętych, wiarę w baśnie i cuda, bałwochwalstwo, hipokryzję, szowinizm, ksenofobię, pieniactwo i małowierność uważam za... a, nieważne ;). To w końcu prywatna sprawa każdego, jak i gdzie spędza czas.

Bóg oczywiście istnieje; stworzył go człowiek, jak każdy inny produkt myśli ludzkiej. Świadczenie usług religijnych jest zresztą doskonałą metodą na utrzymanie się z pracy innych. Podobnie, jak inne, pokrewne gatunkowo dziedziny sztuki, wymaga to jedynie wytworzenia pewnego dzieła (w tym wypadku - idei), a następnie przekonania jak największej liczby ludzi, iż właśnie tego najbardziej potrzebują. Są jednak pewne różnice, które można określić jako kardynalne: malarze i muzycy nie straszą Piekłem i wiecznym potępieniem w wypadku, gdyby się jednak nabywca rozmyślił. Zarówno religia, jak i sztuka powstała wtedy, kiedy powstał Człowiek - ich początki giną w pomroce dziejów... Wtedy były jeszcze "inne czasy" i jedynym ograniczeniem był brak ograniczeń, a wszystkie chwyty były dozwolone. Dlatego słabsze psychicznie, poddane agresywnej i permanentnej indoktrynacji jednostki ulegały religijnej manipulacji. Duże znaczenie miały też ogólny niski stan wiedzy i nauk przyrodniczych oraz powszechność zjawiska. Przez tysiąclecia wierzenia religijne, praktyki i obrządki obrosły tradycjami i stanowią dziś nierozłączny element kazdej kultury i cywilizacji. Jednak, wraz ze zmianą czasów na "nowe", zdobyczami nauki i techniki, ludzie zyskali nowe możliwości, których nie mogli posiadać twórcy religii. Dzisiaj są już możliwości, aby nieistnienie bogów zweryfikować, nazwijmy to, naukowo. Jednak Religie, jak wiemy, będą się przed tego rodzaju czynnościami bronić do upadłego, ponieważ oznaczałoby to ich przeraźliwie zupełny kres. Z dnia na dzień ci, którzy mienili się bożymi namiestnikami, łącznikami z duchami, pozostali by po pierwsze bez wygodnego zajęcia, a po drugie i ważniejsze - narażeni byliby na wściekłość ludzi, którzy, pojąwszy oszustwo i manipujację żądali by zadośćuczynienia. Ja jestem za ;). Ale religie potrafią się bronić. Coraz to nowe słyszymy "powody", aby zachować status quo i zostawić duchownych w skupionym spokoju. A to tradycja, a to rzekome względy moralności i etyki, a to wreszcie prawa Boskie. No tak, to pewnie jeszcze trochę potrwa. Ale już od kilkudziesięciu lat jesteśmy świadkami pozytywnych zjawisk, które już niedługo - bo w ciągu następnych kilkudziesięciu lat - doprowadzą do zamknięcia religijnego rozdziału ludzkości (który - na zdrowy rozsądek - powinien się zakończyć wraz ze schyłkiem Średniowiecza). Te zjawiska to sekularyzacja życia spowodowana m. in. oczywistymi absurdami przekazów religijnych, co prowadzi do jaskrawych sprzeczności i wewnętrznego rozluźnienia zjawiska wiary, postęp nauki i rozwój wiedzy oparty wyłącznie na rzetelnych i faktycznych podstawach, ogólne oswiecenie społeczeństw i niespotykany rozwój wyobraźni wywołany obcowaniem z nowoczesną techniką. Wiara w różnych Bogów oczywiście nie wygasła jeszcze całkiem, ale gołym okiem widać tendencję schyłkową, która nasuwa silne skojarzenia z równią pochyłą. Ludzie przestają odwiedzać świątynie, ponieważ archaiczne, nieprzystające do stanu świadomości i groteskowe miejscami rytuały religijne najzwyczajniej ich żenują. Świątynie się zamyka, liczba powołań kapłańskich stale spada, liczba wystąpień ze stanu duchownego stale rośnie. O ile kiedyś - sto, dwieście, tysiąc lat temu - udział w nabożeństwie mógł wyzwolić głębokie duchowe przeżycia, o tyle dziś ze świecą szukać takich, którzy traktują "te sprawy" na serio. Większość jest na mszy z rozpędu, tradycyjnie, "bo co ludzie powiedzą" (podczas kiedy "ludzie" mają to w nosie), albo z powodów towarzysko-obyczajowych. To są pseudo-wierni, cienie dawnych, bogobojnych (jakie to dziś już dziwne słowo...) społeczeństw. Kiedyś saniami, o dwadzieścia wiorst w luty mróz (a mrozy bywały tęgie) na sumę każdy bogobojny katolik zdążał i nie dyskutował. A dziś? Ee, szkoda gadać każdy przecież wie, jak jest dziś i ilu z tych "prawdziwych" wierzących zadaje sobie regularnie i uczciwie trud, by pokonać wypasioną beemką z basową tubą w bagażniku te raptem dwa kilometry.

Jeśli o mnie chodzi - przeżywam każdego dnia coraz głębszy zachwyt, zadziwia mnie wszystko: Kosmos, Życie, moja Rodzinka, postęp techniczny i doskonałość przyrody, piękno wzniosłych dzieł sztuki i największego arcydzieła Natury: człowieczego umysłu. To uczucie mnie przenika, zniewala, ale zarazem porywa, unosi, daje siłę do życia i spokój, kiedy go potrzebuję. Mam siłe i mam spokój. Żyję, żyją moje dzieci, żyje cały Wszechświat, wszystko działa. To piękne, to fantastyczne, niesamowite. Żeby się tym zachwycać, ulec tej świadomości, dać się porwać - wcale nie jest potrzebny Bóg, ja Wam to mówię. Energia przepływa dokładnie tak, jak powinna, nic nie "znika", nic nie "powstaje", nie dzieją się żadne "cuda", jest tylko jeden cud: WSZYSKO RAZEM. Po co knocić ten obraz?

* * *

Każda religia jest teorią, która próbuje tłumaczyć Świat. I jak każda teoria, która chce aspirować do miana teorii prawdziwej, zgodnej z rzeczywistością i pogodzonej z faktami - musi poddać się weryfikacji przy użyciu metody naukowej - uniwersalnego narzędzia stworzonego przez ludzki umysł, aby poznawać prawdę obiektywną. Musi się też poddać niezależnej i rzeczowej krytyce, aby zagwarantować czystość intencji i uczciwość zamiarów. Jak wiemy - o weryfikacji naukowej nie ma mowy ;))). Natomiast krytyki wywołują cały wachlarz odczuć: od niechęci do jawnej wrogości, połączonej z krwawą zemstą... Dlaczego? Dla czystej przyzwoitości ruchy i organizacje religijne powinny też naturalnie pozostawać w pełnej przejrzystości finansowej... Tak, tak, już widzę te uśmiechy - "prędzej wielbłąd przejdzie przez ucho igielne...", tak to, zdaje się, było?..

Jestem ateistą przeto uważam, że religia jest zaprzeczeniem zdrowego rozsądku, jest szkodliwym anachronizmem, który - dając fałszywy obraz Świata - powoduje spustoszenie umysłów i skutkuje podziałami cywilizacyjnymi, doprowadzając do gwałtownych konfliktów i podsycając je. Ile ludzi uśmiercono w imię różnych Bogów, ile dusz ogniem, mieczem, gwałtem nawrócono, tego nie wiadomo, ale wiadomo, iż było ich o tyle właśnie za dużo. Wiele wojen, czystek, aktów barbarzyństwa, nierzadko ludobójstwa, powodowali ci, co ulegli wpływom religiii. Nie ma żadnej różnicy pomiędzy ludobójcą z czerwoną gwiazdą na szapie i ludobójcą z Biblią, czy Koranem w jednym, a mieczem w drugim ręku - religijność nie zmniejsza chęci mordu, narzucania swojej woli wszelkimi metodami i rządzy władzy. Więzienia są pełne zabłąkanych duszyczek, które miłują boga, tylko jego przykazania mają w nosie. Według badań amerykańskich (z przed dziesięciu lat) deklarowani ateiści stanowią ułamek ułamka procenta skazanych - około dwa promille). Ten pojedynczy, gorzki fakt jest już wystarczającym powodem, żeby każdego, kto bredzi o wychowawczej i kształtującej osobowość roli religijnego wychowania uznać za ofiarę schorzenia psychicznego i poddać leczeniu - do skutku.

Przekonanie o wyłącznej słuszności ideologii, działania w "imię Boże" połączone nierozerwalnie z chciwością, żądzą władzy i zaszczytów inspirowały przez wieki. Religia pomagała utrzymać niesfornego, ale ciemnego luda w ryzach. Stosowano cały szereg adekwatnych "narzędzi perswazji", od "małych grzeszków", przez różne cięższe występki i grzechy (z nieposłuszeństwem na czele), skończywszy na Gniewie Bożym i wizji Piekła dla krnąbrnych. Toteż nie dziwi, że zmanipulowani wierni drżeli i fundowali kapłanom coraz to nowe zachcianki i bogactwa... w imię Boże. Nie przez przypadek powstało racjonalne przysłowie, które wszyscy znamy: "Religia to opium dla ludu".

* * *

Nie ma się co oszukiwać i unikać nieuchronnego zderzenia z rzeczywistością - Bóg (jaki by nie był i jakiego imienia by nie nosił) oczywiście istnieje i jest wymysłem ludzi, ale jest bytem tak słabym i ulotnym, iż potrzebował dopiero ewolucji (!) człowieka, aby ten go stworzył i nazwał. Na szczęście możemy sobie zdać z tego sprawę, bo czasy sprzyjają zdrowemu rozsądkowi, krytycznemu myśleniu, rozwojowi niezależnej myśli. Powstało wiele stowarzyszeń i serwisów propagujących racjonalizm, ateizm, zdrowy rozsądek, nakłaniających do apostazji. Z polskich stron polecam szczególnie racjonalistę.pl, solidny i rzetelnie prowadzony, ciekawy serwis internetowy. Racjonaliści z tegoż gremium wpadli na pomysł, aby stworzyć polską listę ateistów, aby spróbować orientacji, ilu tak naprawdę ludzi nie wierzy w żadnych Bogów, a jedynie nie przyznaje się do tego z powodów obyczajowych, rodzinnych, bądź jakichkolwiek innych. Bo nie ulega chyba wątpliwości i chyba nikt nie zywi złudzeń, że owe przysłowiowe "dziewięćdziesiąt pięć procent Katolików" to czysta i radosna fikcja. Naturalnie się dopisałem ;). Link do formularza listy zajdziecie tu>>>

* * *

Na koniec dwa słowa dla pewnej równowagi: oczywiście są organizacje religijne, które robia dużo dobrego; próbując odkupić tym część zła, jakie per saldo religia wyrządziła ludzkości. I bardzo to ładnie z ich strony. Za to im dziękuję. Jednak nie zmienia to proporcji, ani moich przekonań, że żadna religia nie jest potrzebna człowiekowi, aby być dobrym, ucziwym, porządnym, solidnym i mądrym. Ze wszystkimi problemami można sobie poradzić bez uciekania się do pojęcia bogów, ani konieczności łączności (odpłatnej, jak każda łączność) z duchami, czy zjawami. Gdyby ludziom wpajano od małego zdrowy rozsądek, krytycyzm i racjonalizm z jednej, a dobroć, szacunek i uczciwość z drugiej strony - ludzkość była by o wiele lepsza, a życie na Ziemi z pewnością przypominałoby Raj. I chociaż bez Boga, to mogę uspokoić podejrzliwych, iż nie byłby to - broń Boże! - raj komunistyczny... ;))).

 

copyright by Buspilot 1998 - 2007

Niektóre prawa zastrzeżone. Możesz kopiować pod dwoma nieprzekraczalnymi warunkami: nieingerowania w treść i umieszczenia linku do tej strony. Dzięki za zrozumienie ;). P.S.